Działa na Twoim telefonie.
Za planem nie stoi żadne konto, żaden serwer ani żaden model. Silnik to deterministyczny zestaw reguł działający na urządzeniu, więc te same odpowiedzi zawsze dają ten sam tydzień. Nic z Twojego treningu nie opuszcza telefonu, żeby ten plan powstał.
To decyzja projektowa z kompromisem, który warto nazwać: dostajesz plan natychmiast i offline, ale nie dostajesz niczego, co uczy się od innych graczy.
Bezpieczeństwo idzie przed planem.
Zanim zostanie wybrane choć jedno ćwiczenie, uruchamia się ankieta o bólu. Ból oceniony na 5 lub więcej w skali do dziesięciu albo dowolna czerwona flaga — obrzęk, drętwienie lub mrowienie, ból nocny, niedawna operacja czy lekarz, który odradził trening — całkowicie zatrzymuje generowanie planu. Dostajesz komunikat odsyłający do specjalisty, a nie lżejszy tydzień.
CourtFit nie potrafi ocenić kontuzji i nawet nie próbuje. Zamiast tego odmawia.
Planuje wokół Twojego tenisa.
Twoje dni siłowni są ustawiane względem dni na korcie, a nie obok nich. Dzień ciężkich nóg trafia na dzień siłowni najbardziej oddalony od najbliższej sesji tenisowej. Dzień siłowni, który wypada w przeddzień tenisa, staje się primerem: liczba serii na dolną część ciała spada o połowę, a każdy skok znika, więc przychodzisz świeży, a nie rozjechany.
Powiedz aplikacji, że masz mecz w ciągu najbliższych 24 godzin, a od razu przebuduje tydzień: mniejsza objętość na dolną część ciała i żadnych skoków.
Ból zmienia dzień dwa razy.
Oznaczenie stawu robi dwie rzeczy, nie jedną. Ruchy, które go prowokują, zostają usunięte. A lekka praca stabilizacyjna przypisana do tej samej okolicy zostaje zachowana i przesunięta na początek sesji, gdzie naprawdę zostaje wykonana, zamiast wypaść na końcu.
Oznacz łokieć, a wypada konkretnie mocny chwyt. Jeśli Twój trend bólu rośnie tydzień po tygodniu, skoki znikają z całego tygodnia. Przypadek łokcia jest opisany w całości, bo o niego gracze pytają najczęściej.
Twój poziom i Twój sprzęt ustalają dawkę.
Programowany jest tylko sprzęt, który naprawdę masz — nic nie jest przepisywane przy założeniu, że coś sobie zaimprowizujesz. Początkujący dostaje ruchy dla początkujących, stały dwudniowy tydzień i żadnej pliometrii wysokoudarowej. Gracz klubowy dostaje najwyżej dwa ruchy na poziomie wyczynowym dziennie — limit, który silnik poluzuje tylko wtedy, gdy Twoje filtry sprzętu i bólu zostawiłyby dzień pusty. Zawodnik wyczynowy nie ma limitu i dostaje dodatkową serię w głównym ćwiczeniu każdego dnia. Każde ćwiczenie jest wypisane wraz ze sprzętem, którego wymaga, więc widzisz, co odblokowuje Twoja siłownia, zanim cokolwiek pobierzesz.
Długość sesji to prawdziwe ograniczenie, a nie etykieta: trzydzieści minut starcza na cztery główne ćwiczenia, czterdzieści pięć na pięć, godzina na sześć. Pokazany czas trwania jest wyliczany z faktycznie zaprogramowanych serii, pracy i odpoczynku. Gracze od 45 lat wzwyż dostają dłuższy odpoczynek, dodatkowe miejsce na mobilność i żadnej pliometrii o wysokiej intensywności.
Każdy tydzień czyta poprzedni.
Gdy tydzień się kończy, silnik patrzy na to, co zapisałeś. Tydzień, który był łatwy i nie zostawił znaczącego bólu, dokłada serię do głównego ćwiczenia każdego dnia. Tydzień, który średnio wyszedł ciężki — albo rosnący trend bólu — tnie liczbę wszystkich głównych serii mniej więcej o jedną trzecią. Czwarty tydzień bloku to zaplanowany tydzień odciążenia.
Z dnia na dzień dwutapowa kontrola samopoczucia dostraja daną sesję: jeśli czujesz się rozbity, z każdego głównego ćwiczenia znika seria, skoki zamieniają się na alternatywę siłową, a odpoczynek rośnie o trzydzieści sekund.
Czego nie robi.
Większość aplikacji pomija tę część. To najszybszy sposób, żeby się przekonać, czy CourtFit jest dla Ciebie właściwym narzędziem.
- Nie mówi Ci, ile masz dźwigać. Obciążenie wybierasz i zapisujesz Ty. Postępy sumują je do tygodniowej objętości, żebyś widział trend, ale nic nie używa tej liczby do wyboru Twojego kolejnego obciążenia.
- Nie dokłada powtórzeń ani nie przesuwa Cię na trudniejsze warianty. Serie się zmieniają; powtórzenia i trudność ćwiczenia nie.
- Nie reaguje w chwili, w której kończysz trening. Tydzień zmienia się wtedy, gdy tydzień się kończy albo gdy zmienisz swoje dane wejściowe — a nie tego wieczoru, w którym zapiszesz ciężką sesję.
- Nie podstawia zamiennika za brakujący sprzęt. Ćwiczenie, którego nie możesz wykonać, wypada, a nie zostaje zastąpione.
- Plan nie jest pisany przez AI. Żaden model nie wybiera Twoich ćwiczeń, serii ani dni — to reguły, które mógłbyś przeczytać. Aplikacja ma za to osobny czat AI, CourtFit Coach, który odpowiada na pytania o sesję, którą już masz; nigdy nie zmienia planu i nigdy nie omija bramki bezpieczeństwa.
W trakcie sesji możesz zamienić ćwiczenie na alternatywę, która trenuje tę samą cechę i pasuje do Twojego sprzętu; opcje omijające oznaczone przez Ciebie miejsca pokazują się jako pierwsze. Lista zamian to wygoda, a nie druga bramka bezpieczeństwa — przesiew usuwający prowokujące ruchy odbywa się wtedy, gdy plan jest budowany.